Home

W E L C O M E

 

Serdecznie witamy na stronie internetowej parafii pod wezwaniem Świętej Trójcy, Polskiego Narodowego Katolickiego Kościoła w Kanadzie.

Zapewne różnimy się od siebie, ale przyświęca nam jeden i ten sam cel, którym jest nasze zbawienie! Spotykamy się w czasie sprawowania liturgii, ale i także po niej w naszej sali parafialnej, aby dzielić się radością wiary i przebywania ze sobą. Każdy w naszej wspólnocie jest mile widziany, każdy wnosi do niej swoje bogactwo.

Teraz mamy okazję, by spotkać się również z Tobą indywidualnie w tym wirtualnym świecie.

Jeśli jesteś członkiem naszej parafii,  to  pamiętaj,  że  dzięki  Tobie  jest  ona  bogatsza!  

Jeżeli  zaś  jesteś  Gościem, to miej świadomość, że jesteś mile widziany i że chcemy się z Tobą podzielić tym, co przeżywamy.

 SERDECZNIE WITAMY I ZAPRASZAMY

 

God our Father,

You will all men and women to be saved
and come to the knowledge of your Truth.

Send workers into your great harvest
that the Gospel may be preached
to every creature
and your people, gathered together
by the word of life
and strengthened by
the power of the sacraments,
may advance in the way
of salvation and love.

I ask this through our Lord Jesus Christ, your Son,
who lives and reigns with you
and the Holy Spirit, one God, for ever and ever.

Amen.

 

OJCZE NASZ…

Ojcze wszystkich ludzi, Twój Syn, Jezus Chrystus, przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie wysłużył nam łaskę bycia Twoimi dziećmi i wołania do Ciebie: „Ojcze nasz”. Niech to wołanie będzie zawsze żywe we wszystkich ludziach: braciach i siostrach, i ożywia nas w dążeniu do zjednoczenia z Tobą.

KTÓRY JESTEŚ W NIEBIE…

Nie zostawiłeś nas sierotami, bo dałeś nam swojego Syna – Jezusa Chrystusa, a w Nim i siebie samego. Daj nam kapłanów, którzy prowadzić nas będą do Ciebie, który jesteś w niebie. Daj nam kapłanów, którzy będą Ciebie wraz z Synem i Duchem Świętym uobecniać w swoim życiu i posługiwaniu w Twoim Kościele.

ŚWIĘĆ SIĘ IMIĘ TWOJE…

Niech Twoje imię będzie znane wszystkim narodom i ludziom. Spraw, aby nam na tym zależało. Daj nam kapłanów, którzy Twoje imię będą głosić, w Twoim imieniu błogosławić, przebaczać, przywracać godność człowiekowi. Daj nam kapłanów, którzy z zapałem, z miłością będą głosić Twoje imię, Twoją miłość tak, aby wszystkie ludy i narody Cię poznały i pokochały.

PRZYJDŹ KRÓLESTWO TWOJE…

Królestwo prawdy i życia, królestwo świętości i łaski, sprawiedliwości, miłości i pokoju, aby wszelkie stworzenie wyzwolone z zepsucia mogło uczestniczyć w wolności i chwale Twoich dzieci. Niech Twoje Królestwo dociera do wszystkich ludzi przez tych, których wzywasz do kapłaństwa, niech dociera przez rodziców do dzieci, by przyjęły Twoje wezwanie i poszły drogą powołania, jakie do nich kierujesz dla dobra Kościoła, świata i każde go człowieka. Daj nam kapłanów, którzy będą głosić Twoje Królestwo z gorliwością i czynić ludzi Jego uczestnikami.

BĄDŹ WOLA TWOJA JAKO W NIEBIE TAK I NA ZIEMI…

Ty pragniesz, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy. Posyłaj nieustannie w Twoim Kościele kapłanów, aby nauczali ludzi Twoich dróg prawdy i miłości, które prowadzą do nieba. Niech ci, których powołujesz i posyłasz, szukają i wypełniają Twoją wolę, by wszyscy, którzy ich słuchają i idą za nimi, doszli do szczęśliwego celu, do Twojego domu w niebie. Powołuj spośród nas tych, którzy pełniąc Twoją wolę, wniosą w ten świat i w nasze życie pokój, nadzieję i miłość. Niech skierują ten świat na drogę rozwoju, a uchronią od degradacji godność człowieka. Daj nam kapłanów wrażliwych na Twoją wolę i oddanych Tobie w służbie braciom tak, byś w nich doznał chwały.

CHLEBA NASZEGO POWSZEDNIEGO DAJ NAM DZISIAJ…

Nie dozwól, aby komukolwiek brakło chleba na co dzień, nie dozwól, aby komukolwiek brakło chleba Ewangelii dla ducha oraz chleba dla ciała. Otwórz nasze serca i ręce na potrzeby naszych braci i sióstr. Daj nam kapłanów, przez których będziesz nas karmił chlebem z nieba, Ciałem Twojego Syna Jezusa Chrystusa w drodze do nieba. Daj nam głód Twojego chleba, głód Eucharystii. Daj nam kapłanów z sercami i rękami pełnymi miłości, obdarzającymi Twoim pokarmem. Nie dopuść, aby brakło kapłańskich rąk niosących pokarm, którego świat dać nie może.

I ODPUŚĆ NAM NASZE WINY, JAK I MY ODPUSZCZAMY NASZYM WINOWAJCOM…

Ty przez swojego Syna Jezusa Chrystusa dałeś Apostołom władzę odpuszczania grzechów. Daj Twojemu Kościołowi kapłanów, którzy w sakramencie pokuty i pojednania będą odpuszczać grzechy i jednać z Tobą, Boże, i z Kościołem. Daj nam kapłanów na drogach naszego życia, abyśmy w naszych słabościach mogli doświadczać Twojego miłosierdzia i zawsze żyli zjednoczeni z Tobą. Daj nam kapłanów, którzy będą głosić Twoją przebaczającą miłość, wzywającą do przebaczenia braciom, tak jak Ty nam przebaczyłeś w Twoim Synu Jezusie Chrystusie. Daj nam kapłanów, którzy nas nauczą, jak żyć w miłości z wszystkimi, a szczególnie z tymi, którzy czynią się naszymi nieprzyjaciółmi. Uczyń nas ludźmi pojednania, a uchroń od stawania się ludźmi podziałów. Daj nam kapłanów, sługi pojednania.

I NIE WÓDŹ NAS NA POKUSZENIE…

Daj nam siłę, abyśmy nie ulegli pokusie jakiegokolwiek oddalenia od Ciebie, Ojcze. Daj nam kapłanów, którzy nauczą nas rozróżniać dobro od zła i pomogą nam wybierać zawsze dobro. Daj nam kapłanów pełnych Ducha Świętego, zdolnych do rozeznania duchowego pośród różnych głosów i propozycji, jakich doświadczamy w naszej codzienności. Daj kapłanom odwagę i moc w walce z wszelkim złem i uchroń ich od ulegania wpływom świata. Uczyń ich natomiast pasterzami, zatroskanymi o prawdziwe dobro Twojego Kościoła i każdego człowieka.

Anioły każdego dnia są pośród nas…

 

 DhM3fEa

images  A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: “Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, [które mówi], że On ma powstać z martwych.

Kochani!

Z okazji Świąt Wielkiej Nocy pragnę życzyć, aby święci Apostołwoie Piotr i Jan, przebiegli raz jeszcze ulicami naszego codziennego życia. Ulicami po których chodzą smutni, zagubieni ludzie.
Niechaj przebiegną pośród naszych domów, zwłaszcza gdzie brak jedności i zniewolenie pieniądzem.
Niechaj biegną z tą wieścią, że wszystko co nas otacza, to dopiero początek, że tam gdzie pada cień krzyża, napewno nadejdzie blask zmartwychwstania.
Biegnijcie Święci Apostołowie, przez naszą kanadyjską ziemię, w posłudze gorliwych, dających swym życiem świadectwo, kapłanów.
Biegnijcie poprzez wierne i pełne poświęcenia życie małżonków, dających świadectwo, że prawdziwa miłość nigdy się nie starzeje, nie słabnie, nie kończy się.
Potrzebny był Wielki Piątek, aby mógł nastać Poranek Wielkanocny. Nasz Zbawiciel Chrystus, na drzewie krzyża uśmiercił nienawiść, a przez swoje chwalebne Zmartwychwstanie, wylał Ducha miłości na ludzkie serca.
Niech te Święto Zmartwychwstania przypomni nam, że Bóg nie zapomni nawet najmniejszej naszej łzy, nie zapomni o żadnym naszym rozstaniu z bliską nam osobą, nie zapomni o nas…
Niech prawda o zmartwychwstaniu obudzi nas ze snu codzienności, ze snu o samowystarczalności. Niech zajaśnieje nam Chrystus – Zmartwychwstały Chrystus!

imagesE19Z5UG9 

**************************

Katyń       (Jacek Kaczmarski)

 Ciśnie się do światła niby warstwy skóry,
tłok patrzących twarzy spod ruszonej darni
Spoglądają jedna zza drugiej do góry
ale nie ma ruin, to nie gród wymarły.

Raz odkryte krzyczą zatęchłymi usty
lecą sobie przez ręce wypróchniałe w środku
W rów co nigdy więcej nie będzie już pusty
ale nie ma krzyży, to nie groby przodków

Sprzączki i guziki z orzełkiem ze rdzy
po miskach czerepów robaków gonitwy
Zgniłe zdjęcia pamiątki mapy miast i wsi
ale nie ma broni, to nie pole bitwy

Może wszyscy byli na to samo chorzy
te same nad karkiem okrągłe urazy
Przez które do ziemi dar odpłynął Boży
ale nie ma znaków, że to grób zarazy

Jeszcze rosną drzewa które to widziały
jeszcze ziemia pamięta kształt buta, smak krwi
Niebo zna język w którym komendy padały
nim padły wystrzały którymi wciąż brzmi

Ale to świadkowie żywi więc stronniczy
zresztą by ich słuchać trzeba wejść do zony
Na milczenie tych świadków może Pan ich liczyć
Pan powietrza i ziemi i drzew uwięzionych

Oto świat bez śmierci, świat śmierci bez mordu
świat mordu bez rozkazu, rozkazu bez głosu
świat głosu bez ciała i ciała bez Boga
świat Boga bez imienia, imienia bez losu

Jest tylko jedna taka świata strona
gdzie coś, co nie istnieje wciąż o pomstę woła
gdzie już śmiechem nawet mogiła nie czczona
dół nieominięty dla orła sokoła.

“o pewnym brzasku
w katyńskim lasku
strzelali do nas Sowieci…”


Katyń, Smoleńsk, Starobielsk, Charków, Ostaszków, Twer, Miednoje, Kuropaty, Bykownia

Chociaż zbrodnia miała miejsce w 1940 roku, to jej korzenie sięgają kampanii wrześniowej 1939 roku. Ofiarami ludobójstwa Sowietów w większości byli polscy jeńcy wojenni pojmani po ataku ZSRR na Polskę 17 września 1939 roku. Rozkazem szefa Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych (NKWD) Ławrientija Berii, już kilka dni po ataku, zaczęły powstawać obozy jenieckie. Były wśród nich m.in. obozy w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. Trafiali do nich oficerowie, którzy nie zostali rozstrzelani już podczas pojmania, jak np. obrońcy Lwowa. Jeńcami zajmowało się NKWD, a nie wojsko. Więźniowie nie przeczuwali zbliżającej się tragedii, tym bardziej że byli znośnie traktowani, żywieni, mieli możliwość korespondowania z rodzinami.

Rozkaz: rozstrzelać!

5 marca 1940 roku Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Wszechrosyjskiej Komunistycznej Partii na wniosek Berii wydaje polecenie zgładzenia uwięzionych, treść notatki 794/G:

“Sprawy [.] rozpatrzyć w trybie specjalnym, z zastosowaniem wobec nich najwyższego wymiaru kary – rozstrzelanie. Sprawy rozpatrzyć bez wzywania aresztowanych i bez przedstawiania zarzutów, decyzji o zakończeniu śledztwa i aktu oskarżenia.”
Biuro Polityczne KC WKP(b)

Pod wyrokiem śmierci podpisy złożyli Józef Stalin, Michaił Kalinin, Wiaczesław Mołotow, Anastas Mikojan, Łazar Kaganowicz i Kliment Woroszyłow. Rozkazy wykonawcze wydaje Beria. Pierwsi więźniowie zostają zamordowani 15 marca. Masowe egzekucje następują w kwietniu i trwają do drugiej połowy maja.

Jeńcy z Kozielska byli mordowani w Katyniu i Smoleńsku, oficerowie ze Starobielska byli zabijani w Charkowie, a z obozu w Ostaszkowie zginęli w Twerze – pochowani zostali w Miednoje. Inne masowe groby są w Kuropatach pod Mińskiem oraz w Bykowni pod Kijowem.

Nie udało się do dzisiaj ustalić dokładnej liczby rozstrzelanych. Szacunki mówią o 21’857 zabitych osobach. Z tego nie wiadomo gdzie zgnięło 7’305 osób. Z przyczym do dzisiaj nie wyjaśnionych nie zabito 395 więźniów. Wśród więźniów znalazło się m.in. 12 generałów, 1 admirał, 82 pułkowników, 205 podpułkowników i 563 majorów. Większość ofiar to oficerowie rezerwy, którzy w cywilu stanowili intelektualną i kulturalną elitę kraju. Byli wśród nich m.in. lekarze, inżynierowie, artyści, nauczyciele, prawnicy, dziennikarze, sportowcy.

Plakat "Katyń"

Pierwsze ślady

Po wybuchu wojny pomiędzy Niemcami i Sowietami w 1941 roku zaczęło się formowanie polskiej armii Andersa na wschodzie. Wszczęto wtedy poszukiwania 20’000 oficerów, z którymi kontakt się urwał. Sowieci twierdzili jednak, że nic na ich temat nie wiedzą lub podawali takie powody jak “rozproszenie się” po ZSRR, “zagnięcie” lub “ucieczka do Mandżurii”.
 
W 1942 roku zostają odnalezione pierwsze mogiły w Katyniu przez polskich przymusowych robotników z Organizacji Todta. Dopiero w lutym 1943 roku makabryczne znalezisko postanawia wykorzystać propaganda niemiecka. W maju tego roku ruszają pierwsze ekshumacje i przesłuchania świadków. Organizowane są konferencje prasowe, międzynarodowe komisje i przedstawiciele Polskiego Czerwonego Krzyża.

Stalin wypiera się

Sowieci wszystkiemu zaprzeczają zrzucając winę na samych Niemców. Robią tak przez następnych kilkadziesiąt lat do kwietnia 1990 roku. Komunikat z 15 kwietnia 1943 roku mówił:

“Niemieckie zbiry faszystowskie nie cofają się w tej swojej nowej potwornej bredni przed najbardziej łajdackim i podłym kłamstwem, za pomocą którego usiłują ukryć niesłychane zbrodnie, popełnione, jak to widać teraz jasno, przez nich samych.”
Sowieckie Biuro Informacyjne

25 kwietnia ZSRR zrywa stosunki dyplomatyczne z Rządem RP w reakcji na prośbę Polaków do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża aby ten okreśłił sprawców. Rozpoczyna się też proces tworzenia podległych Sowietom komunistycznych struktur przyszłej Polski, a sprawa Katynia staje się tabu w bloku wschodnim.

Sowiecka komisja w 1943 roku pod przewodnictwem Nikołaja Burdenki znajduje “dowody” świadczące o winie Niemców. Później ZSRR próbuje dołączyć ludobójstwo katyńskie do procesów norymberskich, ale z powodu braku dowodów zostaje ono pominięte.

Współczesność

W 1987 roku pod wpływem “pierestrojki” powstała polsko-sowiecka komisja ds. białych plam historii. Dopiero w 1990 roku Gorbaczow przekazał Jaruzelskiemu dokumenty – m.in. listy rozstrzelanych Polaków. Rozpoczęło się też oficjalne śledztwo rosyjskiej prokuratury wojskowej i częściowe ekshumacje pod Charkowem i Miednoje. W 1992 roku Borys Jelcyn przeprosił za zbrodnię katyńską i jednocześnie odciął się od niej mówiąc, że demokratyczna Rosja nie ponosi odpowiedzialności za zbrodnie ZSRR. Wkrótce potem śledztwo zostało zamknięte, a w 2004 roku umorzone i utajnione. Uznano zamordowanie tylko 1803 osób. Prokuratura stwierdziła przestępstwo pospolite mało ważnych urzędników NKWD, które przedawniło się w latach 50-tych.

 (Tekst pochodzi ze strony: http://www.1939.pl/zbrodnie-wojenne/katyn/index.html)

Źródła:
  • Katyń. Ocalona pamięć Andrzej Krzysztof Kunert, Świat Książki
  • Katyń. Zbrodnia i kłamstwo Tadeusz Antoni Kisielewski, Rebis

 


Uczestniczyłem w pogrzebie Pary Prezydenckiej
Janusz Szajna
May 8, 2010

Chociaż wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z bardzo trudnych warunków powietrznych nakazujących odwołanie przelotów do Polski na pogrzeb Pary Prezydenckiej delegacji z wielu krajów, chociaż było ono usprawiedliwione, jednak gdzieś podskórnie chyba większość z nas, Polaków w Kanadzie, czuła pewien zawód, że nie dotarła tam kanadyjska delegacja z premierem Harperem na czele.

W dodatku, gdy przyszła wiadomość o uczestnictwie w pogrzebie prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa, a tym bardziej prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego, który leciał do Krakowa z wizyty w USA, zaliczając aż cztery przesiadki. Z podróży do Polski zrezygnował też prezydent Obama. I gdy wydawało się, że Kanady, a tym bardziej kanadyjskiej Polonii nikt z ważnych osobistości nie będzie reprezentował na pogrzebie, dostałem niespodziewaną wiadomość o uczestnictwie w całej ceremonii (zarówno w Warszawie, jak i w Krakowie) biskupa Sylwestra Bigaja z Polskiego Narodowego Katolickiego Kościoła w Kanadzie.

W tych okolicznościach czymś całkiem naturalnym było prosić Biskupa o chwilę rozmowy po jego powrocie. Niewiele czasu mógł mi poświęcić, gdyż zaraz po przylocie do Toronto zajął się przygotowaniami do tegorocznego synodu tego Kościoła w Płn. Ameryce, który ma odbyć się wczesną jesienią w Niagarze. Ale nawet tych kilka zdań jest cennych, gdyż na gorąco oddały przeżycia, a także refleksje Biskupa z tej smutnej uroczystości.

Janusz Szajna: Księże Biskupie, kiedy i kto podjął decyzję o Księdza uczestnictwie w tej uroczystości pogrzebowej i jak Ksiądz tam dotarł? Czy były jakieś problemy, przygody, chwile zwątpienia w powodzenie wyjazdu?

Biskup Sylwester Bigaj: Ta decyzja była czymś oczywistym, jakby nakazanym tą tragedią. Było dla mnie jasnym, że powinienem uczestniczyć w tych smutnych uroczystościach jako kapłan, biskup naszego Kościoła, obywatel Polski i Kanady. To w sposób naturalny dyktowało serce i świadomość. Zresztą dokładnie tak samo czuł i myślał Pierwszy Biskup naszego Kościoła ks. Robert Nemkovich oraz wszyscy inni nasi księża w całej Północnej Ameryce. Kilka telefonów całkowicie mnie w tym upewniło.

J.S.: No ale od takich rozważań przecież było jeszcze bardzo daleko do Polski.

B.S.B.: Znacznie bliżej, niż się komuś może wydawać. Najważniejsza była ta wielka potrzeba uczestnictwa w pogrzebie, oddania hołdu, ostatniego pokłonu tak wielkiemu Polakowi i jego Małżonce oraz wielu innym naszym wspaniałym rodakom, którzy zginęli w katastrofie. No a chcieć, jak to się mówi, to móc. Niestety nie wszystko poszło jak po maśle. Trzeba było szybko dograć dużo rzeczy od znalezienia przynajmniej w miarę dobrego połączenia z Warszawą zaczynając, na organizacji mego pobytu w Polsce i powrocie kończąc. Nie leciałem przecież jako prywatna osoba, w każdym razie nie tylko, lecz przede wszystkim jako przedstawiciel Polskiego Narodowego Kościoła Katolickiego.

J.S.: A na miejscu w dodatku okazało się, że jednocześnie jako jedyny swego rodzaju delegat nie tylko Kanady, ale nawet całej Północnej Ameryki.

B.S.B.: Tak wyszło, chociaż leciałem przekonany i zadowolony, że delegacja kanadyjska, a tym bardziej całej Ameryki Północnej będzie duża, z czego byłem bardzo zadowolony. Przykro, że delegacje amerykańską i kanadyjską zatrzymały dymy wulkaniczne. Byłoby nas znacznie więcej. No ale dziękuję Bogu, że chociaż mnie się udało, co wcale, proszę mi wierzyć, nie wbija mnie w pychę.

J.S.: Czy Ekscelencja miał podobne problemy w podróży jak prezydent Gruzji?

B.S.B.: Nie, Bóg mi tego oszczędził. Po prostu wybrałem się w tę podróż praktycznie w ostatniej chwili przed odwołaniem większości lotów. Chciałem być wcześniej, no i dzięki naszym księżom w Kanadzie i USA mogłem sobie na to pozwolić. Prezydentów obowiązują inne procedury i przecież oni mają zupełnie inne zajęcia codzienne oraz zadania do spełnienia. Ponieważ nie leciałem prywatnie, więc konieczne były do załatwienia pewne formalności, dzięki którym mogłem dołączyć do grupy, jak to się dziś określa, vipów i być w “pierwszym szeregu”. Szczera, prawdziwa modlitwa dociera do Boga z każdego miejsca, ale chciałem też znaleźć się w gronie hierarchów wszystkich kościołów, które wysłały do Polski swoich przedstawicieli. Na miejscu, w Warszawie i w Krakowie bardzo dobrze zaopiekowali się mną księża i klerycy naszego Kościoła, za co jestem im bardzo wdzięczny
J.S.: Czyli wszystko udało się dograć, tak? Czy miał Ksiądz Biskup w Polsce możliwość rozmawiania z przedstawicielami innych kościołów oraz z politykami?

B.S.B.: Tak. Byłem w Polsce w tej grupie osób, nad którymi pieczę trzymała Kancelaria Prezydenta oraz Premiera. Rozmawiałem z hierarchami chyba wszystkich Kościołów, które wysłały swych przedstawicieli, z rzymskokatolickim na czele. Między innymi z kardynałem Dziwiszem. Notabene jestem umówiony z nim na specjalne spotkanie. Rozmawiałem także z wieloma polskimi politykami. Okazji ku temu było sporo. Z Warszawy do Krakowa jechaliśmy specjalnym pociągiem dla vipów, a po pogrzebie uczestniczyłem w obiedzie, w którym brali udział wszyscy członkowie rządu uczestniczący w uroczystościach żałobnych. No i spędziłem w Polsce tydzień, więc miałem możliwość i uczestnictwa we wszystkim, co w tym czasie wiązało się z tą tragedią, a było mi dostępne, i przeprowadzenia wielu rozmów.

J.S.: A co najbardziej utkwiło w pamięci z tego wyjazdu?

B.S.B.: Chyba te niesamowite ilości ludzi autentycznie przeżywających tę tragedię. W bardzo różnym wieku, różnych profesji, z wszystkich stron Polski zjeżdżających do Warszawy, a później do Krakowa. Ich szpalery wzdłuż tras przejazdów samochodów z trumnami i przejścia konduktu żałobnego w dzień pogrzebu Pary Prezydenckiej. Ten kolejny wyraz solidarności polskiego narodu, jego zjednoczenie, które może narodzi coś bardzo pozytywnego.

No i tę polską wiarę w Boga, to polskie chrześcijaństwo. Także zaangażowanie młodzieży pokazującej swe prawdziwe wartości. Myślę, że ta wielka tragedia zaowocuje w naszej ojczyźnie czymś bardzo szlachetnym, co nakazywał nam Chrystus nauczając byśmy się wzajemnie miłowali. Może po opadnięciu wielkiego smutku wywołanego taką narodową traumą będziemy widzieli powrót do starych przyzwyczajeń, ale sądzę, że wszyscy staliśmy się lepsi. A przy tym poczuliśmy potrzebną nam jedność, polskość, patriotyzm. Coś z tego wszystkiego na pewno zostanie.

J.S.: Oby te nadzieje się spełniły. Dziękuję za rozmowę.

© Copyright 2003 – 2011 by www.gazetagazeta.com